RSS
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Zmierzch

Johan Theorin

image1

"Pewnego wrześniowego dnia pięcioletni Jens wdrapuje się na mur okalający gospodarstwo jego dziadków i znika w jesiennej mgle. Wszyscy uważają, że chłopiec zgubił drogę i utopił się w pobliskiej zatoce. Tylko jego matka, Julia Davidsson, nie może się pogodzić z taką wersją wydarzeń. Znakomita i trzymająca w napięciu intryga, mocny debiut nagrodzony przez Szwedzką Akademię Kryminału, a zarazem intelektualna przygoda nie tylko dla koneserów gatunku."

Skandynawski klimat, skandynawskie pejzaze, atmosfera moze nie grozy, ale lekkiego strachu na pewno. Do tego smutek, szarosc, przygnebienie, cos, co trudno opisac, a co towarzyszy czytelnikowi przez cala lekture powiesci. Zaskakujace zakonczenie. Czytalam i nie wiedzialam, czy mi sie podoba, czy nie. Wole chyba szwedzki kryminal kobiecy, Theorin nie stal sie po tej powiesci moim ulubionym pisarzem. Siegnelam po jego druga ksiazke, czyli zle nie bylo ;) Fanka literatury tego autora chyba jednak nie zostane.

czwartek, 25 lipca 2013
Nie ma innej opcji!

Justyna Szymanska, Wydawnictwo Prozami 2012

Jest to powiesc o zmianach. Czy tez moze raczej o pragnieniu zmian i dazeniu do nich. Trzy bohaterki rozni wiele - wiek, pozycja spoleczna, zasobnosc portfela. Laczy jednak to, ze wszystkie z calych sil marza o zmianie.

Alina, ktora cale swoje zycie podporzadkowala domowi i rodzinie, gdy zostaje sama z mezem, bo dorosla corka zaczela samodzielne zycie, dochodzi do wniosku, ze ma dosc marazmu, domowego kieratu miedzy kuchnia, a pralka, meza wiecznie zalegajacego na kanapie i gapiacego sie w telewizor. Po raz pierwszy w zyciu wyjezdza do sanatorium. Tam poznaje Baske, ktora mimo, ze starsza, dusze ma mloda, garderobe podkreslajaca wdzieki oraz mnostwo energii, ktora skrupulatnie pozytkuje na codziennych potancowkach. Alina daje sie wciagnac w wir atrakcji i wreszcie zaczyna zyc. Postanawia, ze tak juz bedzie zawsze, czy uda jej sie dotrzymac slowa?

Jolka, utalentowana amatorka fotografii, kisi sie na etacie w urzedzie, marzac jednoczesnie, by z hobby zrobic swoj sposob na zycie. Pomyslow jej nie brakuje, chwilami tylko troche odwaga zawodzi, a i szczescie czasem nie dopisuje. Dziewczyna jednak lapie wiatr w zagle i razem z przyjacielem postanawia nie poddawac sie, dazyc do celu, co z tego wyniknie?

Monika ma do perfekcji opanowane strategie zdobywania facetow i owijania ich sobie wokol palca. Niestety tylko w teorii, ktora z powodzeniem przekazuje rzeszom kobiet podczas prowadzonych prze siebie kursow. Sama pozostaje singielka i nic nie wskazuje na to, by ten fakt mial ulec zmianie. Marzy jednak o wielkiej milosci, o tym, by budzic sie rano obok ukochanego, by byc adorowana, kochana, zaopiekowana.  Czy znajdzie mezczyzne swojego zycia?

Jest to typowa pozycja zaliczana do tzw. literatury kobiecej. Lektura lekka latwa i przyjemna, w sam raz na letnie wolne popoludnia, odciagajaca od spraw codziennych, nie wnoszaca jednak wiele, nie sklaniajaca do glebokich przemyslen, nie pozostawiajaca znaczacych refleksji. Czytadlo, ktore fajnie sie czyta, gladko przez nie przeplywa, po czym rownie latwo o nim zapomina.

Ja jednak takie ksiazki lubie, wiec jesli tez nie czujecie potrzeby ambitnej lektury - siegnijcie po nia, relaks gwarantowany.

 

piątek, 19 lipca 2013
Zima w Siedlisku

Janusz Majewski, Wydawnictwo Marginesy, 2012

Druga czesc powiesci Majewskiego to kontynuacja "Siedliska". Oczekwialam tej samej sielankowej atmosfery, powolnie toczacej sie akcji. Niestety sielance nie sprzyja smierc meza bohaterki - Marianny. Z kazdej strony przebija smutek, melancholia, wspomnienia, malo jest tytulowej zimy w Siedlisku, ktore o tej porze roku nie dziala tak jak latem. Ksiazke czytalam w okresie gorszego samopoczucia, moze wiec z tego powodu nie potrafilam sie na niej dostatecznie skupic i jakos "przeleciala mi przez palce", nie zostawiajac wielu sladow w mojej pamieci, moze dlatego tak trudno teraz jest o niej pisac.

W kazdym razie moge stwiedzic, ze powiesc nie dorownala pierwszemu tomowi, a szkoda.

piątek, 14 czerwca 2013
Dworek pod Lipami

Anna J. Szepielak, Wydawnictwo Nasza Ksiegarnia, 2012

Gabriela jest autorka poczytnych powiesci dla kobiet. Jednak chcialaby napisac cos bardziej ambitnego niz seria czytadel latwych lekkich i przyjemnych. Niestety wydawnictwo jest innego zdania. W zyciu prywatnym tez nie wiedzie Gabrieli najlepiej, w domu niedawo poslubionego meza, gdzie wszyscy i wszystko ma od dawna swoje miejsce, nie czuje sie dobrze. Desperacko potrzebuje ucieczki od codziennosci.

Z pomoca przychodzi przyjaciolka, ktora wyjezdza z rodzina i prosi Gabriele, by ta przeniosla sie na kilka dni do jej domu, by zaopiekowac sie zwierzetami.

W domu przyjaciolki Gabriela ma czas na przemyslenia, a takze na rozpoczecie pisania kolejnej ksiazki  - tym razem nie jest to powiesc na zamowienie wydawnictwa, a tekst, ktory zdaje sie sam splywac na klawiature komputera.

Tutaj powiesc zaczyna biec dwutorowo - terazniejszosc przeplata sie z dziewietnastowiecznym watkiem, w ktorym bohaterka powstajacej ksiazki, tak jak jej autorka, zmaga sie z zyciowymi rozterkami, pragnie tego samego, a wiec milosci, akceptacji,  zrozumienia.

Ksiazka napisana jest pieknym jezykiem, obfituje w wartkie dialogi, czyta sie ja z przyjemnoscia i usmiechem na twarzy. Polecam. 

 

czwartek, 28 marca 2013
Zamiec sniezna i won migdalow.

Camilla Läckberg, Wydawnictwo Czarna Owca, 2012.

Tym razem to nie powiesc, a wlasciwie nowela. Oczywiscie kryminalna. Znany z powiesci Laäckberg policjant Martin Mohlin jedzie tydzien przed Bozym Narodzeniem na wysle Valön, by poznac rodzine swojej dziewczyny. Bardzo bogata rodzine. Atmosfera od poczatku nnie jest najciekawsza, bowiem w rodzinie panuja rozne niesnaski. Jednak nikt nie spodziewa sie tego co nastepuje - smierc seniora rodu, najbogatszego czlonka rodziny, ktory nagle podczas kolacji osuwa sie martwy. Martin stwierdza, ze smierc nastapila wskutek morderstwa...

Dookola panuje sniezyca, telefony stracily zasieg, nie ma szans na porozumienie sie z policja, czy tez powrot na staly lad. Mohlina na wlasna reke rozpoczyna przesluchania czlonkow rodziny. Wkrotce nastepuje smierc kolejnego z czlonkow rodziny...

Nowela napisana jest w zupelnie innym niz powiesci autorki stylu. Zalatuja troche Agata Christie. Niestety nie wciaga, nie intryguje, raczej irytuje. Zakonczenie rowniez dalekie jest od idealu, banalne, sklecone na szybko, psujace i tak nie najlepsze wrazenie.

Nie polecam. Stanowczo wole grube powiescidla autorki. Te, w ktorych cos sie dzieje, jest normalne zycie, a nie skostniala atmosfera nine pasujaca do dzisiejszych czasow.

poniedziałek, 18 marca 2013
Houston, mamy problem.

Katarzyna Grochola, Wydawnictwo Literackie, 2012

Katarzyna Grochola zaskakuje nas tym, ze role narratora przydziela mezczyznie. Jeremiasz to 32-letni mezczyzna, ktoremu los nie ulatwia zycia. Rozstal sie z miloscia zycia, nie ma pracy w swoim zawodzie operatora filmowego, kredyt trzeba splacac, wiec dorabia sobie drobnymi naprawami sprzetu audio-video. Przyjaciele, mimo dobrych checi, nie zawsze potrafia pomoc, najlepsza, wydawaloby sie, przyjaciolka, zawodzi na calej linii. Ciagle wtracajace sie w zycie syna mama okazuje sie ciezko chora i na glowe Jeremiasza, jakby malo mial wlasnych problemow, spada opieka nad pupilem mamy, Heraklesem, rasy chihuahua, z ktorym laczy mezczyzne obopolna, lagodnie mowiac, niechec.

Ksiazka jest napisana z ogromym poczuciem humoru, wartkim, charakterystycznym dla autorki jezykiem, dostosowanym jednak do swiata meskiego, co udalo sie zapewne dlatego, ze Grochola konsultowala wszystko ze swoimi przyjaciolmi plci meskiej, ktorzy pomogli jej spojrec na swiat i zycie oczami bohatera.

Polecam lekture z calego serca, no, chyba ze ktos ma na Grochole alergie. Jesli jednak chcecie sie usmiechnac, oderwac od codziennego swiata, pare razy rowiez troche wzruszyc, wezcie te ksiazke do reki. Cegla z niej niezla, jednak czyta sie szybko, powiedzialabym nawet, ze za szybko.

 

 

środa, 06 lutego 2013
Podroz do miasta swiatel. Roza z Wolskich.

Malgorzata Gutowska-Adamczyk, Wydawnictwo Nasza Ksiegarnia, 2012

"W powieści "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich" ukazane zostały dalsze losy bohaterów bestsellerowej trylogii "Cukiernia Pod Amorem". Iga Toroszyn, współwłaścicielka cukierni, ma powody do niepokoju. Z muzeów na całym świecie nieznany sprawca kradnie obrazy namalowane przez Rose de Vallenord. Jest więc zagrożony także, będący w posiadaniu rodziny, portret Tomasza Zajezierskiego. Tylko czy to na pewno dzieło słynnej rudowłosej artystki, która przed laty rozkochała w sobie młodego hrabiego? Odpowiedzi na to pytanie poszuka Nina, historyczka sztuki z Warszawy. W tym celu wyruszy do Paryża śladami Róży z Wolskich.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk przenosi czytelników w fascynujące czasy belle époque. Ukazuje barwne życie niezwykłej kobiety: malarki, emancypantki, skandalistki. Jej romanse, pragnienia i pasje. Równie ważnym bohaterem powieści jest sam Paryż - miejsce magiczne, w którym spełniają się marzenia. Książka "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich" to prawdziwa uczta literacka, nostalgiczna opowieść o czasach dawno minionych, pełna urzekającego piękna."

Jakis czas temu bylam rozczarowana trzecim tomem "Cukierni Pod Amorem", o czym nie omieszkalam napisac w tym blogu. Podchodzilam wiec do nowej powiesci autorki z pewna rezerwa. Niepotrzebnie. Ksiazka mnie zachwycila. Po raz kolejny pisarka przeplata dwa watki, majace miejsce w roznych epokach - jeden w Polsce w roku 2011, drugi w XIX wieku we Francji. Oba watki sa wciagajace, oba maja wspolny mianownik, powiesc stanowi piekna lekcje historii, a takze opis stosunkow miedzy dominujaca matka, a podporzadkowujaca sie jej corka - okazuje sie, ze bez wzgledu na czasy, taka matka moze dac niezle popalic, a corkom ciezko jest sie uwolnic od wiecznych wyrzutow, niezadowolenia, wszystko robia pod dyktando rodzicielki, niewazne, czy nosza dlugie skromne suknie i same nie wychodza na ulice, czy sa nowoczesnymi, wyzwolonymi kobietami poruszajacymi sie po miescie niezlym autem.

Z niecierpliwoscia czekam na drugi tom i polecam wstrzymac sie z czytaniem az sie on ukaze - pierwsza czesc urywa sie w dosc nieoczekiwanym momencie i teraz szlag mnie trafia, ze nie moge dowiedziec sie co wydarzylo sie dalej :)

środa, 23 stycznia 2013
Zamachowiec

Liza Marklund, Wydawnictwo Czarna Owca, 2010

"Sztokholm żyje przygotowaniami do letnich Igrzysk Olimpijskich, kiedy na nowym stadionie wybucha bomba. Ginie jedna z najpotężniejszych kobiet w Szwecji, Christiana Furthage. Policja zaczyna szalony i desperacki pościg za zamachowcem, zaś reporterka kryminalna Annika Bengtzon, odkrywa między tymi zdarzeniami powiązania, których nie dostrzega nikt inny."

Powiesc Marklund nazwalabym kobiecym kryminalem. Glowna bohaterka jest kobieta, glowna ofiara rowniez.  Zycie prywatne kazdej z nich przewija sie na kazdej stronie ksiazki. Jest tez sporo z pracy wydawnictwa znanej popoludniowki, oczywiscie szczegolnie dzialu kryminalnego. Krew jako taka sie nie leje, mrozacych krew w zylach momentow jest niewiele. Czyli generalnie jest to powiesc jakie lubie.

Dobrze, ze mam przed soba jeszcze kilka powiesci autorki, pomoga mi przetrwac czas oczekiwania na nowa ksiazke Camilli Läckberg ;) Obie panie na stale znalazly miejsce na moich polkach, taka literature lubie.

sobota, 29 grudnia 2012
McDusia

Malgorzata Musierowicz, Wydawnictwo AKAPIT PRESS, 2012

Wychowalam sie na Jezycjadzie. Na polce u mamy stoja wszystkie jej tomy. Im starsze, tym bardziej "zaczytane". Bylo wiec oczywiste, ze najnowaszy tom po protu trzeba kupic i przeczytac.

Jestem sentymentalna, wiec zabieralam sie za lekture z lekko scisnietym gardlem, zwlaszcza, ze ladnych kilka lat przerwy autorka swoim czytelnikom zaserwowala. Otworzylam ksiazke, spojrzalam na ilustracje, zaczelam czytac i od pierwszych zdan wsiaklam w te sama od lat atmosfere mieszkania Borejkow na ulicy Roosvelta 5 w Poznaniu.

Ci sami bohaterowie, wszyscy oczywiscie starsi, bardziej dojrzali, mlode pokolenie, ktorym wpajane sa te same wartosci, ktore lata temu wpajano Gabrysi i Idzie, to samo, pachnace kurzem, przepelnione ksiazkami lokum. Ten sam jezyk powiesci. Nie da sie nie lubic.

Akcja toczy sie w okresie swiatecznym, glownym watkiem sa przygotowania do slubu oraz sam slub Laury, corki Gabrysi. Jak zwykle uderza to, jak bardzo bohaterowie sa dla siebie nawzajem wazni, jak cenia wartosci rodzinne, jak sie wspieraja bez wzgledu na wszystko. Charakterystyczne, troche chwilam absurdalne poczucie humoru przechodzi z pokolenia na pokolenie, najmlodsi rowniez je odziedziczyli, razem z miloscia do ksiazek zreszta.

Ksiazka sprowokowala  mnie do wspomnien, poniewaz troche ich rowniez w niej sie pojawilo. Czytanie jej bylo troche cofnieciem sie w czasie, podroza sentymentalna. Ciesze sie, ze kolejna, dwudziesta juz, czesc Jezycjady podobno jest juz "w drodze".

Handlarz smiercia

Sara Blædel, WYdawnictwo Proszynski i S-ka, 2012

"Wydział Zabójstw Komendy Miejskiej Policji w Kopenhadze opanowuje gorączka, kiedy w weekend wpływają zgłoszenia o dwóch zabójstwach. W jednym z kopenhaskich parków znaleziono ciało uduszonej młodej dziewczyny, a na tyłach hotelu Royal - zamordowanego dziennikarza. Asystent kryminalna Louise Rick uczestniczy w śledztwie w sprawie zabójstwa dziewczyny, ale zostaje wciągnięta również w drugie śledztwo, gdy okazuje się, że jej najlepsza przyjaciółka Camilla Lind, reporterka kryminalna w "Morgenavisen", znała zamordowanego dziennikarza i zamierza sama rozwikłać zagadkę jego śmierci. Louise stara się powstrzymać przyjaciółkę od ryzykownych działań na własną rękę, ale Camilla nigdy nie słucha dobrych rad, gdy zwietrzy materiał na ciekawy artykuł. Gdy kontaktują się z nią osoby ze środowiska handlarzy narkotyków, sprawy przybierają dramatyczny obrót."

To opis z okladki. Rowniez na niej znalazla sie informacja, ze kryminaly autorki uwielbia uwielbiana przeze mnie Camilla Läckberg. Musialam wiec przeczytac te ksiazke.

Niedawno znajoma stwierdzila, ze woli kryminaly Nesbo od tych Läckberg, bo nie ma w nich tylu watkow osobistych, rodzinnych, bohaterowie zajmuja sie sprawa kryminalna, cala reszta to nikly margines. U Läcberg jest inaczej. Okazalo sie, ze u Blædel rowniez. Prywatne zycie Louise oraz Camilli odgrywa dosc istotna role. I mnie wlasnie to sie podoba. I wlasnie tym chyba kryminal kobiecy odroznia sie od meskiego, jesli mozna taki podzial wprowadzic.

Stanowczo wole taki mniej krwawy, mniej ponury styl pisania oraz to, ze sledztwo jest tylko czescia (choc znaczna) zycia bohaterow.

Dwie pozycje Nesbo, ktore przeczytalam, meczylam dosc dlugo. Handlarza smiercia przeczytalam w dwa dni. Kolejna ksiazka autorki czeka na polce. Mysle, ze narazie zrobie sobie mala przerwe od skandynawskich autorow, bo na polce czeka tez kilka pozycji polskich. Ale kryminal z polnocy na zawsze znalazl u mnie miejsce w czolowce. Miedzy innym za sprawa Sary Blædel.

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4